PROFIL TRENERA

DAMIAN RARÓG

Jak zaczęła się Twoja przygoda z judo?

Ponad 20 lat temu w MKS Zryw Łowicz. Przyszedłem sam na pierwszy trening. Rodzice myśleli, że będzie to krótka przygoda i szybko mi przejdzie. No cóż… chyba nie przewidzieli, że zostanę na macie na dobre.

Od tamtej pory judo stało się moim sposobem na życie. Najpierw jako zawodnik, a dziś jako trener z misją zarażania innych tą pasją.

Co najbardziej lubisz w prowadzeniu zajęć?

Moment, w którym dziecko, które podczas pierwszego treningu bało się zrobić przewrót, po kilku miesiącach z uśmiechem rzuca trenera. Tylko czasem trochę za mocno…

Jakie posiadasz uprawnienia lub wykształcenie?

Jestem trenerem judo z wieloletnim doświadczeniem i cały czas się rozwijam. Z wykształcenia jestem logistykiem, więc oprócz prowadzenia treningów zajmuję się w klubie sprawami, które dla innych wyglądają jak misja niemożliwa.

Powiedzmy, że chaos jest moim naturalnym przeciwnikiem.

Jakie cechy starasz się przekazywać dzieciom?

Szacunek, dyscyplinę, odwagę i wytrwałość. Chcę, żeby wiedziały, że upadek nie jest porażką. Porażką jest nie wstać. A podczas treningów judo wstawanie ćwiczymy naprawdę często.

Jaka jest największa wartość, jaką daje judo?

Judo uczy pokory. Na macie każdy kiedyś przegra, ale każdy może również wrócić silniejszy. I właśnie to jest najpiękniejsze.

Jaki jest Twój największy sukces trenerski?

Medale są wspaniałe, ale największą dumę czuję wtedy, gdy po latach rodzice mówią: „Moje dziecko dzięki judo uwierzyło w siebie”. Takich zwycięstw nie da się powiesić na ścianie, ale pozostają w pamięci na zawsze.

Co robisz, kiedy nie ma Cię na macie?

Najczęściej… nadal pracuję. Kiedy jednak uda mi się znaleźć chwilę dla siebie, pakuję plecak i ruszam w drogę.

Lubię podróże, bushcraft, sztukę i sporty ekstremalne. Ksywka „Kaskader” nie wzięła się znikąd.

Jakiej rady udzieliłbyś rodzicom dzieci rozpoczynających przygodę z judo?

Nie pytajcie po każdym treningu: „Wygrałeś?”. Lepiej zapytajcie: „Dobrze się bawiłeś?” albo „Czego się dziś nauczyłeś?”.

Medale przyjdą. Najpierw trzeba zakochać się w sporcie.

Szybkie odpowiedzi

Ulubiona technika
Uchi-mata – jak już rzucać, to z klasą
Ulubiony judoka
Jeszcze szukam tego jedynego. 😄
Ulubione jedzenie
Kebab – wiadomo, po ciężkim treningu smakuje najlepiej
Kawa czy herbata?
Herbata. Kawa jest dla tych, którzy nie prowadzą treningów z dzieciakami. 😉
Psy czy koty?
Psy – lojalne, energiczne i zawsze gotowe na przygodę
Góry czy morze?
Morze – najlepiej po całym sezonie na macie
Motto życiowe
„Nigdy się nie poddawaj – ciężka praca zawsze przynosi efekty.”
Supermoc, którą chciałbym mieć
Niewidzialność. Przydałaby się czasem na zawodach, żeby zobaczyć, co trenerzy podpowiadają swoim zawodnikom. 😉

Informacje kontaktowe