Jak zaczęła się Twoja przygoda z judo?
Ponad 20 lat temu w MKS Zryw Łowicz. Przyszedłem sam na pierwszy trening. Rodzice myśleli, że będzie to krótka przygoda i szybko mi przejdzie. No cóż… chyba nie przewidzieli, że zostanę na macie na dobre.
Od tamtej pory judo stało się moim sposobem na życie. Najpierw jako zawodnik, a dziś jako trener z misją zarażania innych tą pasją.
Co najbardziej lubisz w prowadzeniu zajęć?
Moment, w którym dziecko, które podczas pierwszego treningu bało się zrobić przewrót, po kilku miesiącach z uśmiechem rzuca trenera. Tylko czasem trochę za mocno…
Jakie posiadasz uprawnienia lub wykształcenie?
Jestem trenerem judo z wieloletnim doświadczeniem i cały czas się rozwijam. Z wykształcenia jestem logistykiem, więc oprócz prowadzenia treningów zajmuję się w klubie sprawami, które dla innych wyglądają jak misja niemożliwa.
Powiedzmy, że chaos jest moim naturalnym przeciwnikiem.
Jakie cechy starasz się przekazywać dzieciom?
Szacunek, dyscyplinę, odwagę i wytrwałość. Chcę, żeby wiedziały, że upadek nie jest porażką. Porażką jest nie wstać. A podczas treningów judo wstawanie ćwiczymy naprawdę często.
Jaka jest największa wartość, jaką daje judo?
Judo uczy pokory. Na macie każdy kiedyś przegra, ale każdy może również wrócić silniejszy. I właśnie to jest najpiękniejsze.
Jaki jest Twój największy sukces trenerski?
Medale są wspaniałe, ale największą dumę czuję wtedy, gdy po latach rodzice mówią: „Moje dziecko dzięki judo uwierzyło w siebie”. Takich zwycięstw nie da się powiesić na ścianie, ale pozostają w pamięci na zawsze.
Co robisz, kiedy nie ma Cię na macie?
Najczęściej… nadal pracuję. Kiedy jednak uda mi się znaleźć chwilę dla siebie, pakuję plecak i ruszam w drogę.
Lubię podróże, bushcraft, sztukę i sporty ekstremalne. Ksywka „Kaskader” nie wzięła się znikąd.
Jakiej rady udzieliłbyś rodzicom dzieci rozpoczynających przygodę z judo?
Nie pytajcie po każdym treningu: „Wygrałeś?”. Lepiej zapytajcie: „Dobrze się bawiłeś?” albo „Czego się dziś nauczyłeś?”.
Medale przyjdą. Najpierw trzeba zakochać się w sporcie.
Szybkie odpowiedzi
- Ulubiona technika
- Uchi-mata – jak już rzucać, to z klasą
- Ulubiony judoka
- Jeszcze szukam tego jedynego. 😄
- Ulubione jedzenie
- Kebab – wiadomo, po ciężkim treningu smakuje najlepiej
- Kawa czy herbata?
- Herbata. Kawa jest dla tych, którzy nie prowadzą treningów z dzieciakami. 😉
- Psy czy koty?
- Psy – lojalne, energiczne i zawsze gotowe na przygodę
- Góry czy morze?
- Morze – najlepiej po całym sezonie na macie
- Motto życiowe
- „Nigdy się nie poddawaj – ciężka praca zawsze przynosi efekty.”
- Supermoc, którą chciałbym mieć
- Niewidzialność. Przydałaby się czasem na zawodach, żeby zobaczyć, co trenerzy podpowiadają swoim zawodnikom. 😉