PROFIL TRENERA

DOMINIK STULDYCH

Jak zaczęła się Twoja przygoda z judo?

W szkole podstawowej tata zachęcił mnie do wybrania sobie jakiegoś sportu. Sprawa była skomplikowana – lubiłem się ruszać i byłem aktywnym dzieckiem, ale do tamtej pory nie fascynowała mnie żadna konkretna dyscyplina.

Pierwszy wybór padł na karate, jednak szybko przekonałem się, że to nie było to. Po pół roku zrezygnowałem, mając nadzieję, że tata również odpuści. Nie było jednak tak łatwo. Nadszedł nowy rok szkolny i trzeba było podjąć kolejną decyzję. Tym razem wybór padł na judo – i tak już zostało.

W grudniu 2005 roku przyszedłem na pierwszy trening do klubu MKS „Zryw” Łowicz. Tak zaczęła się historia, która trwa do dziś. Od września 2016 roku jestem trenerem w UKS „SameJudo”.

Co najbardziej lubisz w prowadzeniu zajęć?

W prowadzeniu zajęć najbardziej lubię obserwować, jak zawodnicy uczą się nowych rzeczy i zaskakują samych siebie tym, co potrafią oraz czego zdołali się nauczyć.

Jakie posiadasz uprawnienia lub wykształcenie?

W kontekście sportowym jestem licencjonowanym trenerem judo, posiadam stopień mistrzowski 2 DAN oraz ukończyłem kursy wychowawcy i kierownika wypoczynku.

W 2021 roku obroniłem pracę dyplomową i uzyskałem tytuł inżyniera gospodarki przestrzennej w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Jakie cechy starasz się przekazywać dzieciom?

Chyba najważniejszą cechą, jaką chcę przekazać dzieciom, jest wytrwałość. Żeby dojść do celu, trzeba zrobić pierwszy krok, później następny i jeszcze jeden. Tych kroków będą tysiące, ale każdy z nich przybliża nas do celu.

Będą trudności, chwile zwątpienia, problemy i upadki, ale cel osiągają ci, którzy idą naprzód, a nie ci, którzy stoją w miejscu.

Jaka jest największa wartość, jaką daje judo?

Jedna? Trudno wybrać! Judo jest tak fantastycznym, wszechstronnym i kompletnym sportem, że wskazanie tylko jednej wartości jest właściwie niemożliwe.

Na pewno niezwykle cenna jest wspomniana wcześniej wytrwałość. W judo nic nie przychodzi łatwo, a ciągłe doskonalenie się jest wpisane w ten sport. Piękna sentencja mówi: „Nie ma końca uczeniu się judo”. Dokładnie tak jest – można trenować przez kilkadziesiąt lat i cały czas odkrywać coś nowego.

Nie mogę również nie wspomnieć o dyscyplinie i szacunku. To właśnie one chyba najbardziej ujęły mnie w tym sporcie. Walka, treningi, zawody, rywalizacja i emocje, a ponad tym wszystkim umiejętność panowania nad sobą oraz wszechobecny szacunek. To sprawia, że moim zdaniem judo jest najpiękniejszym i najbardziej dostojnym sportem.

Jaki jest Twój największy sukces trenerski?

Chyba to, że udaje mi się rozpalać miłość do judo w kolejnych sercach, a następni zawodnicy naprawdę poznają ten sport i odnajdują w nim własną drogę. Medale, trofea i wygrane walki pojawiają się niejako przy okazji.

Co robisz, kiedy nie ma Cię na macie?

W chwilach, w których nie jestem na macie, zazwyczaj pochłania mnie życie rodzinne.

Gdyby jednak nie judo, najpewniej znalazłbym się gdzieś blisko teatru lub filmu. Niemal od zawsze była to moja druga wielka „miłość”.

Jakiej rady udzieliłbyś rodzicom dzieci rozpoczynających przygodę z judo?

Może nie będzie to rada wyłącznie dla tych, których dzieci idą na trening po raz pierwszy, ale uważam, że jest bardzo ważna.

Wasze dziecko wybrało drogę sportowca – drogę judo. Sport nie jest łatwy i nie ma w nim dróg na skróty. Będzie ciężko, nudno i męcząco, ale innej drogi do celu nie ma. Z jakiegoś powodu Wasze dziecko zdecydowało się nią podążać. Waszą rolą jest dać mu oparcie i nie pozwolić mu się poddać.

Na drodze do osiągnięcia celu – bez względu na to, czy będą nim mistrzostwa świata, czy zdobycie czarnego pasa – zawsze pojawią się trudności. Najpierw koledzy będą wołali na skatepark, później pojawi się dziewczyna, impreza, a w końcu myśl: „Może jednak to nie dla mnie? Przegrałem, byłem ostatni, jestem najsłabszy”.

Prędzej czy później większość z tych rzeczy spotka każdego sportowca i wywoła w nim wątpliwości. Rolą rodzica jest wspierać, motywować i pomagać dziecku przetrwać trudne chwile.

W praktyce bardzo często widzę jednak, że rodzice – chociaż mają dobre intencje – zbyt szybko pozwalają swoim przyszłym mistrzom zrezygnować. W chwilach największego kryzysu Waszego dziecka powinniście być ostatnimi osobami, które powiedzą: „Zostaw, odpuść”.

Szybkie odpowiedzi

Ulubiona technika
Ko-uchi-makikomi i Ura-nage
Ulubiony judoka
Ilias Iliadis
Ulubione jedzenie
Duże porcje! Kebab, sushi i domowy obiad
Kawa czy herbata?
Herbata
Psy czy koty?
Zdecydowanie psy
Góry czy morze?
Morze
Motto życiowe
„Damy radę!”
Supermoc, którą chciałbym mieć
Latanie

Informacje kontaktowe